Wschód słońca na Babiej Górze

wpis w: Wyprawy, Zdjęcia | 2

W trakcie przewijania fejsika trafiłem na post mojego kolegi Maćka (Uzależniony od ruchu) o treści mniej więcej takiej: „Babia góra, wschód słońca, weekend”… namówił mnie! 🙂

Plan był prosty – wyjazd około północy w piątek, dojazd do Krowiarek, wejście na Babią Górę, podziwianie wschodu słońca, zdjęcia i powrót do domu na obiad. Tak więc spakowałem się na lekko – zapas ciepłych ubrań (prognozy zapowiadały -14°C), termos herbaty, aparat i raczki. Przed północą Maciek podjechał po mnie i ruszyliśmy zamglonymi ulicami w stronę Bielska-Białej. Mgła była masakryczna, widoczność momentami była ograniczona do kilku metrów.

Droga była ledwo widoczna
Droga była ledwo widoczna

Jakoś po 3:00 dojechaliśmy na przełęcz Krowiarki. Termometr pokazywał -6°C. Pozakładaliśmy marszowe ciuchy i ruszyliśmy przy świetle czołówek czerwonym szlakiem w stronę szczytu. Szlak był przetarty, nie było dużo śniegu, miejscami do kolan. Szło się całkiem przyjemnie, niebo było pięknie wygwieżdżone, towarzyszył nam ogromny księżyc. Po nieco ponad dwóch godzinach weszliśmy na szczyt. W pierwszej chwili myślałem, że jesteśmy sami, po chwili zauważyłem trzy rozbite norki. Z jednej z nich wychyliła się czyjaś głowa, przywitaliśmy się i po chwili zdecydowaliśmy, że musimy się gdzieś schować przed lodowatym wiatrem. Termometr pokazał -18°C, taka temperatura w połączeniu z wiatrem momentalnie nas wychładzała. Do wschodu słońca została nam ponad godzina tak więc zdecydowaliśmy się przeczekać w wiacie, tuż pod szczytem po słowackiej stronie Babiej Góry.

Kiedy zaczęło się rozjaśniać weszliśmy z powrotem na szczyt. Było już kilka osób oprócz nas.

Widok był piękny, z każdej strony chmury były pod nami. Po wschodniej stronie Tatr robiło się powoli coraz jaśniej.

Niska temperatura i wiatr mocno dały mi w kość. Miałem na sobie dwie kurtki puchowe, polar, bieliznę merino i dwie czapki a i tak mocno wymarzłem 🙂 Ratowałem się ciepłą herbatą i ogrzewaczami chemicznymi wrzuconymi do rękawic (dzięki Maciek!).

Dwa sople na szczycie :-)
Dwa sople na szczycie 🙂

 

Słońce jak na złość schowało się za chmurą i kazało na siebie jeszcze trochę poczekać. Moje dłonie źle to znosiły 🙂

Kiedy moje dłonie przypominały już mrożonkę z marketu, słońce łaskawie rozpaliło horyzont. Warto było poczekać! Widok zapierał dech, niestety nie zrobiło się ani trochę cieplej 😛

Wschód słońca na Babiej Górze
Wschód słońca na Babiej Górze

Po zrobieniu tego zdjęcia bateria w aparacie wysiadła. Może to i lepiej bo wtedy już bez żalu ruszyliśmy z powrotem w stronę auta.

Było świetnie! Z niecierpliwością wypatruję już kolejnego, spontanicznego wypadu na wschód słońca. Kto wie gdzie dotrzemy tym razem? Może Pilsko? Może Wielka Racza? A może moja ulubiona Rysianka?

Czas pokaże.

2 odpowiedzi

  1. Avatar

Skomentuj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.